Bielik spod Czarnkowa dostał pomoc. Czytelnik opisuje inną wersję akcji

Opublikowano:
Autor:

Bielik spod Czarnkowa dostał pomoc. Czytelnik opisuje inną wersję akcji - Zdjęcie główne
Autor: Wygenerowane przez AI | Opis: Leśnicy ratują bielika siedzącego na kocu przy drodze leśnej obok samochodu terenowego.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
AktualnościBielik spod Czarnkowa został znaleziony przy leśnej drodze i wymagał pilnej pomocy. Policja poinformowała o interwencji i planowanym przewiezieniu ptaka do Dzikiego SOR-u w Poznaniu. Po publikacji do redakcji napisał jednak Czytelnik, który przedstawił inny przebieg dalszych działań.
reklama

Interwencja policji przy trasie Romanowo Dolne – Kruszewo

Jak przekazała czarnkowska policja, 1 lipca 2026 roku około godziny 15:20 wpłynęło zgłoszenie o dużym ptaku drapieżnym, który znajdował się przy leśnej drodze na trasie Romanowo Dolne – Kruszewo i nie był w stanie samodzielnie się poruszać. Na miejsce skierowano patrol.

"1 lipca 2026 roku, około godziny 15:20, dyżurny czarnkowskiej jednostki otrzymał zgłoszenie o dużym ptaku drapieżnym, który znajdował się przy leśnej drodze na trasie Romanowo Dolne - Kruszewo i nie był w stanie samodzielnie się poruszać. Na miejsce skierowano patrol policji" — przekazuje mł. asp. Hubert Zawadzki z czarnkowskiej policji.

Na miejscu funkcjonariusze zastali osłabionego bielika ukrytego w zaroślach. Ptak nie potrafił rozłożyć skrzydeł, dlatego nie mógł odlecieć. Z informacji policji wynika, że zwierzę zostało zabezpieczone do czasu ustalenia dalszej pomocy.

reklama

"Rannego ptaka ostrożnie owinięto kocem i umieszczono w kartonie, aby zapewnić mu bezpieczeństwo oraz ograniczyć stres. Po konsultacji z placówką specjalizującą się w pomocy dzikim zwierzętom ustalono, że ptak zostanie przewieziony do Dzikiego SOR-u w Poznaniu, gdzie otrzyma specjalistyczną opiekę weterynaryjną. Do czasu zorganizowania transportu ptak pozostawał pod opieką osoby wyznaczonej do jego zabezpieczenia" — dodaje mł. asp. Hubert Zawadzki z czarnkowskiej policji.

Czytelnik: transport zorganizowano inaczej

Po publikacji informacji od czarnkowskiej policji na epoznan.pl do redakcji napisał Czytelnik, który, jak relacjonuje, osobiście zaangażował się w przewiezienie rannego bielika. Według jego opisu ptak nie trafił od razu do ośrodka rehabilitacji.

reklama

"Bielik nie trafił od razu do ośrodka rehabilitacji. Przez kilkanaście godzin pozostawał pod opieką osoby prywatnej, która zgodziła się go zabezpieczyć i zapewnić mu możliwie najlepsze warunki do czasu zorganizowania transportu. W tym czasie Fundacja Z Dzikiej Strony zajmująca się pomocą dzikim zwierzętom gorączkowo szukała kogokolwiek, kto mógłby przewieźć rannego ptaka do specjalistycznego ośrodka. Ani Gmina Czarnków, ani Policja, ani inne instytucje publiczne nie zapewniły takiego transportu" — wyjaśnia Filip Faliński w wiadomości do epoznan.pl.

"Ostatecznie zgłosiłem się ja. W swoim prywatnym czasie, za własne pieniądze i własnym samochodem pojechałem po bielika spod Czarnkowa. Następnie przewiozłem go do ośrodka rehabilitacji dzikich zwierząt w Spytkówkach pod Kościanem. Cała akcja zajęła mi ponad sześć godzin w środku dnia roboczego. Gdyby nie człowiek, który przez kilkanaście godzin opiekował się rannym ptakiem, gdyby nie fundacja organizująca pomoc i gdyby nie mój prywatny transport, istnieje duże prawdopodobieństwo, że bielik nie doczekałby specjalistycznej pomocy. Dzisiaj już wiemy, że będzie zdrowy i wróci do pełni sił" — dodaje Filip Faliński w wiadomości do epoznan.pl.

reklama

W tle drugi ptak i zarzuty wobec systemu pomocy

Filip Faliński zwrócił uwagę, że tego samego dnia w okolicy znaleziono także drugiego ptaka wymagającego pomocy. Jak podkreśla, to zwierzę nie doczekało transportu ani leczenia.

"Tego samego dnia w okolicy znaleziono również drugiego ptaka wymagającego pomocy. Niestety, on nie miał tyle szczęścia - nie doczekał transportu ani leczenia i padł. Dzisiaj (6.07) Wielkopolska Policja opublikowała komunikat, z którego wynika, że dzięki sprawnej interwencji policjantów ranny bielik otrzymał pomoc, a policjanci zorganizowali transport do Dzikiego SOR-u w Poznaniu. Transport nie został zorganizowany przez policję, a ptak nie trafił do Poznania - został przewieziony przeze mnie do Spytkówek pod Kościanem. Komunikat pomija również fakt, że przez kilkanaście godzin odpowiedzialność za los rannego bielika spoczywała na osobach prywatnych i fundacji, które własnymi siłami organizowały pomoc. Nie odbieram policjantom zasług za początkowe zabezpieczenie zwierzęcia. Zrobili to, co do nich należało. Nie można jednak przemilczeć tego, że dalsza organizacja pomocy zawiodła, a ciężar ratowania chronionego gatunku został przerzucony na zwykłych ludzi. Ta historia to pytanie o to, jak w praktyce działa system ratowania dzikich zwierząt i dlaczego, gdy liczy się każda godzina, pomoc zależy od dobrej woli przypadkowych osób, a nie od instytucji publicznych" — podkreśla Filip Faliński w wiadomości do epoznan.pl.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
logo